Rozmyślania wiejskiego Proboszcza

29.08.3013

W jednej z pieśni spiewamy takie słowa: "Popatrz jak prędko mija czas..." Napewno dla wielu jest ona dobrze znana. Dlaczego akurat ta pieśń? Bo uświadomić musimy sobie od czasu do czasu, że czas biegnie. A im niestety bardziej w przód, tym szybciej. I co? Takie życie - wielu powie. No właśnie takie, czyli jakie? Trudne pytanie, szczególnie dla wszyskich świadomych. Dlaczego? Bo niewątpliwie potrzeba nam wiele Janowej odwagi i determinacji, by zobaczyć, sprawdzić: na ile Boga we mnie, a co za tym idzie na ile otwartości na człowieka. Odwagi by stanąć w prawdzie. Tak tego trzeba się uczyć każdego dnia. Widzę to coraz wyraźniej z upływającym czasem. Bo to czas powoduje, że we mnie coraz więcej zamyślenia nad pustką mojego serca. I coraz lepiej rozumiem wołanie wczorajszego patrona "Niespokojne serce moje dopóki nie spocznie w Tobie Panie" św. Augustyn. Proszę w tej wieczornej modlitwie byś je wyciszył w błogim uścisku Pokory Serca Twego Panie i zanurzył w Miłości Twej, która nie zna granic. Szczególnie powierzam opiece Twej tych dla których i z którymi jestem.

 

02.09.2013

Tak, wczorajsza Ewangelia mam nadzieję, że wielu z nas pobudziła do ponownego przemyślenia i zweryfikowania własnego życia. A co za mocne słowa wczoraj słyszeliśmy? "Kto się wywyższa będzie poniżony, a kto się poniża będzie wywyższony"!!! Niby nic, niby jak zwykle, a tu ponowne przypomnienie czym jest pokora w naszym życiu. Bo czym jest? Napewno pokorne ciele ... Nie, nie, nie nic podobnego. Pokora to znaczy zobaczyć i otworzyć się na Boga i drugiego czowieka. Bóg dał mi życie by wokrzystać je jak najlepiej w Jego służbie. A służyć Bogu znaczy służyć człowiekowi - "cokolwiek uczyniliście jednemu z najmniejszych moich, mnieście uczynili". Otwórzmy oczy i zobaczmy, że moje życie nie jest najważniejsze, że są wokół mnie inni ludzie, że nie jestem w tym świecie samotną wyspą. Tylko tak nie pozjadamy się wzajemnie, nie będziemy sączyć jadu nienawiści, zawiści itp. Pokora potrzebna jest dzisiejszemu światu, jak pierwszy oddech narodzonego dziecka, do tego by żyć w POKOJU!!!!!!

 

 

13. 09. 2013

Niepokalana Fatimska Pani… Przychodzimy do Ciebie Matko w te niezwykłe chwile, by słuchać, by w modlitwie błagać Cię i wołać o pokój, o wiarę, o codzienność zatopioną w Bogu. I by trwać w Twojej bliskości, mocno zatopieni ramionach Matczynego uścisku ciepła, serdeczności…

 

Trwać!!! Kiedy myślę o tym szczególnym słowie zapewnienia, zaraz nasuwają się mi na myśl słowa pewnej piosenki: „Kochać to tak łatwo powiedzieć…” Tak, łatwość wypowiadanych słów to jakaś przedziwna umiejętność każdego, każdej z nas. I nie chodzi tu by od razu oskarżać, rzucać kamienie. NIE!!! Lecz by stanąć w prawdzie, nie przed kimś, a przed sobą. Bo słowo to niestety dobroć ulotna. Czy pamiętam każdą obietnicę, czy pamiętam przyjaźń, czy pamiętam nie opuszczę aż do śmierci, czy pamiętam PRZYRZEKASZ – PRZYRZEKAM??? Dlatego zaraz po słowie musi być czyn, by stał się pieczęcią wypowiedzianego słowa. Jakże aktualne w tym momencie stają się słowa św. Jakuba: „pokaż mi swoją wiarę bez uczynków, a ja pokażę ci wiarę z uczynków…” Słowo + czyn = życie wieczne. Trwać przy Tobie Maryjo to iść w strugach deszczu, trwać przy Tobie Maryjo to gorąca modlitwa w chłodzie, trwać przy Tobie Maryjo to ufać w zagrożeniu, że pokój jest możliwy. Dziękuję wszystkim za świadectwo wiary, które mnie umocniło.

 

 

15. 09. 2013

Bezgraniczna miłość Ojca.

 

Pustą, samotną drogą,

 

Z sercem ciężkim od win,

 

I ze spuszczoną głową,

 

Szedł marnotrawny syn.

 

Wróć synu, wróć z daleka,

 

Wróć synu, wróć Ojciec czeka.

 

I wychodzi na drogę i wygląda stęskniony,

 

Czy nie wracasz do domu,

 

Tyle razy odchodzisz,

 

I powracasz skruszony,

 

A On zawsze dla Ciebie,

 

Ma otwarte ramiona.

 

Roztrwoniłeś swą miłość,

 

Z pustym sercem powracasz,

 

A On tobie przebacza.

 

I wychodzi naprzeciw serce Ojca zbolałe,

 

Wreszcie synu wróciłeś, tak czekałem.

 

Wróć synu, wróć z daleka,

 

Wróć, synu wróć, Ojciec czeka.

 

Wróć, jeszcze czas, nie zwlekaj,

 

Jak długo jeszcze każesz czekać.

 

Szkoda, że łatwiej nam jest uwierzyć w gruszki na wierzbie, czy bezsilną siłę Tarota, czy wróżki - wróżbity z kuli czytanie, niż w bezgraniczną miłość Ojca. Na szczęście dla mnie, dla Ciebie Ojciec wciąż czeka.

 

16. 09. 2013

Strugi deszczowych kropli przypominają i o moim istnieniu w szeregu stworzenia tego świata. I wcale nie idzie by udowadniać, że na szarym (jak zwykle mawiamy i wcale nie jest to przejawem naszej skromności) końcu. Czy zatem pośrodku? Raczej, a nawet na pewno w samym centrum tego co nazywa się życiem. Właśnie na tym polu często ponosimy porażki lub co gorsza niejednokrotnie przegrywamy. Dlaczego? Może na początek: NIE JESTEM PĘPKIEM ŚWIATA. Brzmi znajomo? Nastęnie: PO ZA CZUBKIEM MEGO NOSA ISTNIE TAK SAMO DRUGI CZUBEK CZYJEGOŚ NOSA. I w końcu: MOJE POTRZEBY SĄ TAK SAMO WAŻNE JAK STOJĄCYCH OBOK MNIE. To czasem staje się twardą lekcją tego co nazywamy życiem. Życie oczywiście czasem próbuje nas zweryfikować i gdy zabraknie trwałego fundamentu, będzie to szkoła na chwilę. Dlatego Jezus świadomy ludzkiej słabości i braku wytrwałości rzuca nam koło ratunkowe. Nie po to by wyrwać nas ze świata, lecz by świadczyć o życiu. I tu pojawia łódź zwana POKORĄ. Trzeba wiele odwagi by wsiąść i wypłynąć na głębię. Tak jak zrobił to setnik z dzisiejszej Ewangelii. "Zaprawdę powiadam wam nie znalazłem tak wielkiej wiary w Izraelu". I został sługa jego uzdrowiony. "Dotknij Panie moich oczu abym przejrzał, dotknij Panie moich warg, abym przemówił, dotknij Panie mego serca i oczyść je. Niech Twój Święty Duch, dziś ogarnia mnie".

 

13.10.2013

To już 13 raz Wszyscy jednoczyliśmy się wokół osoby, słowa, życia niezwykłego patrona dnia dzisiejszego bł. Jana Pawła II. I oczywiście tradycyjnie padały w wielu świątyniach pytania na ile z niego w nas, w naszym życiu, w naszym byciu, w naszej codzienności. To pytanie musi być bez odpowiedzi ze strony pytającego. Dlaczego? Bo to zadanie słuchacza - odnaleźć w sobie odpowiedź!!! To trudne o czym już wspominałem, bo oznacza to jedno - stanąć wobec siebie w prawdzie. NIKT nie lubi prawdy o sobie. Ale to jedyna droga wyzwolenia „tylko prawda Was wyzwoli” mówił Pan Jezus. A prawdą jest On sam, co mogliśmy zobaczyć w dzisiejszej Ewangelii – wyzwala z choroby. A jak na imię ma moja choroba? Egoizm, pycha, odrzucenie, samotność… Nie bójmy się zatem wołać do Pana „Panie ulituj się nade mną”!!! Jak wiele wciąż mam do zrobienia. Daj mi Jezu odwagę. „Z Tobą ciemność nie będzie ciemna wokół mnie, a noc tak jak dzień zajaśnieje.”

 

Błogosławiony Janie Pawle – módl się za nami!!!

 

 

25. 10. 2013

 

„Wracam do domu” – tak proste słowa a potrafią przekłuć ludzkie serce na wylot. Bo czym jest powrót? To spotkanie ludzi ze sobą. To potrzeba przebaczenia i powrotu do dialogu. To próba zrozumienia czym jest miłość, a gdy ona staje się trudna to otworzyć uszy na Jezusowe wezwanie „miłujcie nieprzyjaciół swoich”. To w końcu powrót do tego prawdziwego domu. Gdzie? „W domu Mego Ojca jest mieszkań wiele” i tam „zasiądziemy znów wszyscy do wspólnego stołu”. Czy można dostać więcej? Nie, bo w domu jest wszystko – uśmiech mamy, silna pomocna dłoń ojca, rodzinne ciepło, radość, że znów będziemy razem. I tu powraca to przejmujące pytanie Jezusa z Ewangelii „Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy powtórnie przyjdzie?” Mocne, ale szczere i prawdziwe. Szkoda tylko, że tak rzadko zaglądamy do naszego serca, bo łatwiej pytać o cudze niż o swoje. Na siłę zagłuszamy w sobie wszelkie odruchy dobra, a co z kolei prowadzi do zamknięcia się na Boga i w końcu na człowieka. Dlaczego akurat ta kolej? O. Daniel Galus: „Człowiek, który nie kocha Boga, nigdy nie będzie w stanie prawdziwie pokochać drugiego człowieka”. Chcemy wrócić do domu? Jest tylko jedna DRAOGA - DROGĄ powrotu jest drugi człowiek.

 

Na zakończenie tej krótkiej refleksji wsłuchajmy się w przejmującą pieśń p. Justyny Steczkowskiej „Wracam do domu”. Kiedy za chwilę staniemy nad grobami bliskich nie gaśmy nadziei naszego powrotu!!!!!!

 

http://www.youtube.com/watch?v=f8XT2lym0XA

 

02. 01. 2014

I znów o rok jesteśmy starsi. Myslę, że warto to sobie uświadomić choćby z tego względu, że czas płynie. Co za nami? Wiele wspomnień, zdarzeń. Jednak nie warto oglądać się wstecz, tylko z nową nadzieją spojrzeć w przyszłość. Czy jednak jesteśmy na tyle silni by pozostawić za sobą to co minione? Warto zatem skorzystać z mądrości Chrystusa, który podpowiada, że "kto idzie z mną, a wstecz sie ogląda nie jest mnie godzien". To nie jest przestroga wyplucia z ust imienia naszego, ale zachęta by wejść na Drogę, którą jest sam Chrystus. Na Drogę prawdy, przebaczenia, szacunku, zrozumienia, pochylenia się nad leżacymi, płaczu z płaczącymi... To droga tak ważnej w życiu naszym NADZIEI, która zawieść nie może. Trudna to droga, ale jedyna prowadząca ku ZBAWIENIU. Tylko tak poszczególne pokolenia mogą zacząć budować swoją teraźniejszość. I muszę się do czegoś przyznać, ja naprawdę wierzę, że POKÓJ jest możliwy.

 

 

27.02.2013

 

To niezwykłe kiedy spotyka się na swojej drodze człowieka. Niestety to wydarzenie zdaje się być coraz trudniejsze. Dlaczego??? Nie, nie będę narzekać, bo przecież to widać wyraźnie: coraz mniej czasu mamy dla siebie, zabiegani - choć czasem się ocieramy o innych to nie zwracamy na nich uwagi. Walka o pozycję, kasę, wygląd. I znów w ciągłym biegu. Czy zatem zatraciliśmy potrzebę bliskości, rozmowy, bycia w grupie? ABSOLUTNIE NIE!!! Czy zatem takie czasy? Uwielbiamy tą wymówkę. Największym w tym względzie wrogiem człowieka jest chciwość, zazdrość, nienawiść… To powoduje, że oddalamy się od siebie. Bo muszę mieć lepiej, więcej, wyżej stać. Na szczęście czasami pewne zdarzenia w życiu stawiaj nas do pionu i trzeba wtedy przewartościować życie – SWOJE ŻYCIE. Wtedy bez lęku sięgajmy po sprawdzoną dewizę „kiedy Bóg na pierwszym miejscu, wtedy wszystko jest na swoim miejscu”. Chyba nie muszę tłumaczyć czemu tak jest?! Życzę by czas wielkopostnego wpatrywania się w krzyż nie tylko umocnił wiarę naszą, ale nade wszystko dał nam kolejną szansę zwrócenia uwagi na tych co stoją obok nas, by ofiarować sobie to co najlepsze z Bożej nauki Krzyża: przebaczenie, miłość, szacunek, dobro…

 

01.05.2014

Jej jak to szybko leci!!! No oczywiście czas. A tyle sie ostatnio zdarzyło. I Wielki Post, który był czasem bardzo intensywnym. Napewno dla mnie. Dlaczego? To urok bycia proboszczem, który posługuje w trzech kościołach. A to Drogi Krzyżowe, a to spowiedź, a to spotkania i w końcu ten najważniejszy czas budowanie ciemnic, Bożych grogów. Myślicie, że powiem ufffffff. Bez cienia wątpliwości NIE!!!! Piękna ta droga, gdy życie kapłańskie nie toczy się, ale się spełnia. Tak spełnia, spala... Oczywiście nie celeśnie co po mnie widać, ale duchowo. I za to Bogu dziękuję. Kolejny pretekst do dziekowania to czas niezwykłych kanonizacji. Ile tu niezwykłych przeżyć duchowych. Dobrze gdy w takich momentach człowiek nie jest sam tylko we wspólnocie. Wspólnota to spójność odczuwania, to głębokie poczucie odpowiedzialności jeden za drugiego - trochę to brzmi jak Jan Paweł II - ale czy może być inaczej, ja też byłem świadkiem Jego niezwykłej drogi. U początku wyboru jeszcze nie rozumiałem, ale póżniej doświadczałem świadomie tej wielkości człowieka. Tak to jeszcze bardziej potwierdza moje przekonanie, że słowo człowiek to brzmi dumnie, gdy zatopiony zostaje w Bogu i jego miłosiernej miłości. Mam nadzieję, że nie będzie to kolejny chwilowy zryw, ale siła ta będzie nieść mnie, moje wspólnoty, Kościół, świat na skrzydłach wiary. Mam nadzieję, że w tym zrywie znowu zrozumiemy prawdę, którą usłyszłem od współbrata w seminarium: "zrozum człowiecze człowieka, to i on Cię zrozumie". By takiego zrozumienia nigdy wśród nas nie zabrakło. Święci Janie Pawle i Janie XXIII - módlcie się za nami!!!!!!!!!

 

24 lipiec 2014

Pozwolę sobie od trudnej strony to rozważanie rozpocząć. Co ta za trud? Ile może znieść człowiek swego doświadczenia życia? No właśnie ile? Zapewne odpowiemy TRUDNO POWIEDZIEĆ. A ja powiem wcale nie!!! Przecież każdy z nas wie co lub kto jest fundamentem jego życia. Każdy wie co jest pokarmem jego codzienności. Każdy wie co jest istotą jego życia. Oczywiście możemy się czasem pogubić wśród reklam otaczającego nas świata i nie raz poważnie sie poparzyć lub jak kto woli przejechać. Ale czy nie jest słynną zasada lub myślą złotą "na błędach się uczymy". Niestety jest jeden problem, by umiejętnie rozpoznać błąd trzeba wiedzieć co jest prawdą wokół mnie. Dla człowieka wiary tą kotwicą prawdy jest Chrystus, wystarczy posłuchać Jego wezwania "Ja Jestem Prawdą". Ta prawda nie działa na zasadzie lustra, bo wiemy dziś jeszcze bardziej, że odbicie może kształtować na własne potrzeby - chirurgia, kosmetyka działa cuda. Tu prawdy trzeba szukać w Jego Sercu. Zakotwiczyć swoje życie w Jego Sercu, zatopić swoje troski w Jego Sercu i pozwolić, a to już jest pewna trudność za św. Pawłem wołać "żyję ja, lecz już nie ja, bo żyje we mnie Chrystus". I tu zaczyna się przygoda na miarę skoku z bangee!!! Kto by się tego nie bał, ale warto podjąć to ryzyko dla życia, jego pełni. To ryzyko bez strat, a wręcz przeciwnie pomag kształtować nasz hart ducha, siłę życia, w trudnościah walczyć do końca, unosić ból jak atlas. Powiesz mżonki. Tak dpóki nie dasz się wciągnąć, porawać właśnie JEMU. To jak z drzewem, z domem, świątynią ....... bez dobrego fundamemtu wszystko runie. I na koniec klasyk ks. kardynał Wyszyński "zapukał strach do drzwi, otworzyła mu odwaga i nikogo tam nie było".

 

03.11.2014

Jakie to niezwykłe wybija jedenasta, czas płynie. Wszechogarniająca cisza. I cisza ma wiele nam do powiedzenia. W ciszy lepiej słyszeć Boga, lepiej słyszeć siebie. Za każdym razem zwycięża życie. „Nie wszystek umieram….” Bo czym jest życie? To spotkanie, obecność – Boga, człowieka. Czy jesteśmy w stanie tak naprawdę rzetelnie ocenić ten jak bardzo drogocenny dar? Nie, nie powinniśmy oceniać, to nie nasze zadanie. Na tej drodze możemy niechcąco przegapić jego istotę. Możemy nie usłyszeć, do czego nas woła. Prawdą naszego życia jest Słowo, bez którego nic by się nie stało, co się stało. I Ono w pełni ukazuje nam drogę. Ono jest mapą naszej drogi. „Bóg sam wystarczy”. To nie fałszywa nuta, ale symfonia prowadząca nas w stronę prawdy o nas samych. Jeśli staramy się, choć w pewnej części za Nim podążać, nie wolno mam stać obojętnie wobec tych, co wokół nas. Samotni pośród tłumu umierają w wielkim cierpieniu, bez największego daru, daru miłości. Czasem potrzeba tak nie wiele, usłyszeć, by być słyszanym. Nie bać się, że miłość czasem boli! Ważnym jest to, że nie umiera. Pozostaje.

 

09.11.2014

Zawsze ogromne wzruszenie wywołuje we mnie film „Pora umierać”. Ilekroć do niego wracam czuję wciąż to samo. Nie smutek przed tym, co nie uniknione – śmierć, bo naiwnym jest sądzić, że ziemi jesteśmy przeznaczeni na wieki. Raczej żal za tymi, których kocham. Choć wierzę, że ten odcinek rozłąki jest tylko chwilą. Ból, płacz, niemoc – ciekawe, że te emocje silnie pokazane są w oczach wiernej psiny Filomeny. Czy nas już nie stać na przebłysk tych doświadczeń? Bez wątpienia, stać i to wciąż jednakowo mocno. Wszystko jednak zależy od tego, na co stawiamy w drugim człowieku. Niestety nadmierne parcie na to, co tu i teraz, często jawi się nam zasłoną, która serce ogranicza. Staję się wyrachowaniem, bezczelnym po trupach biegiem za tym, co i w nas przemija. To niestety zamyka na siłę tego, co wewnątrz. Dlatego myślę, że w filmie została zawarta, ta siła w wiernej psinie. Bezinteresowność, wierność, przywiązanie, szacunek, dobroć…. to prawdziwie otwiera człowieka z mocą na właściwą sensu drogę. To gwarancja mojej i twojej wieczności. Tylko pytanie na koniec, czy pragnę uniesienia w Bogu? Czy spaść w bezdenną przepaść szatańskiej nicości?

 

 

25. 02. 2015

To taki mały dodatek. Co prawda felietony były nagrywane 8 lat temu, ale tematy myślę wciąż aktualne.

https://vimeo.com/2707061

To rozważanie na nowy rok.

https://vimeo.com/2732147

Hej kolęda, kolęda...

https://vimeo.com/3469879

Wciąż aktualny temat Nauki Przedmałżeńskie

https://vimeo.com/3228887

I Welkopostne rozmyślanie.

 

23. 03. 2015

Tak czasem się zastanawiam, dlaczego łatwiej pójść "przeciw" niż "z"? Myślę że każdy bez wątpienia zacznie szukać usprawiedliwienia lub co gorsza mnóstwa wszelkich wymówek typu, bo to on, bo to ona, bo to oni.... I tak łatwo przejśc do trafnej diagnozy, że łatwiej zmieniać świat, niż samego siebie. Czy taka powinna być droga, szczególnie kogoś kto mówi z dumą: jam Chrystusa!!! (To też nie powinno być biczem dla przeciwnych, że należąc do Chrystusa już nie mogą mi się zdarzyć błędy, pomyłki itp.) Jeśli naprawdę zależy mi na życiu z Nim, to innej drogi nie ma od ważnego wezwania: Nawracaj się!!!! To znaczy w oparciu o drogowskazy, które pokazuje nam Jezus zacznij przemianę życia od punktu, który jest w TOBIE. NIE INACZEJ!!! Boli, prawda??? Jednak ten ból nie ma za zadanie ranić ale leczyć. Jak? Wystarczy aspiryna? Coś na sposób tego. To znaczy? Miłosierdzie. By dać działać Miłosierdziu nie wystarczy otworzyć serca, tu trzeba naszego wewnętrznego wstrząsu, uderzenia. Pozwolić poczuć ból mojego wnętrza, które nie tylko jest pokryte kurzem, nie tylko zarosło, ale co gorsza nadmiernie napompowało się przez moje bezkrytyczne ego. Jeśli pozwolę Bogu ten balon przebić, to będzie początek nowego.  I choć nie wszystko stanie się natychmiast, od razu, to ważne jest by zaraz się nie poddać. Nowe potrzebuje czasu, tak jak stare, które przecież przez lata narosło.

 

12. 07. 2015
Milczenie jest złotem, mowa srebrem, a foch to foch. Zupełnie prosta maksyma, którą raczej wielu z nas zna. No tak jest pewne novum na jej końcu, wynika ono jednak z potrzeby czasu dziś niż próby uzurpowania sobie prawa do wprowadzania wszelkich zmian. Ale zaraz czy to nie jest przypadkiem domena naszego patrzenia na świat? To znaczy???? Zmieniać, modyfikować, przekształcać. Pewnie, czemu nie!!!! Nie przeraża to, aż do chwili, gdy w tych zmianach nie nakręcamy się do podcinania gałęzi, na której siedzimy. Tą gałęzią są wszelkie wartości i te uniwersalne, ale też i te pokoleniowe, historyczne, naturalne. Próbujemy wskazać za wszelką cenę, że to, co byłe jest be. I może sięgnąć w tym momencie do mądrości wielkich ludzi, choćby św. Jan Paweł II. Co mówił? Naród, który odcina się od własnych korzeni i wychowuje młode pokolenia bez szacunku dla historii skazuje się na śmierć. Trzeba więcej??? Nie stać cię na coś nowego??? Stać, tylko dla mądrych to wystarczy!!!!!!!!

 

09.01.2016

Ile to myśli potrafi figlować w głowie??? Czy zdołam poukładać je wszystkie??? Tak wiele wypowiedzianych słów, zwykłych i nadzwycajnych spotkań. Tak wiele pragnień, życzeń i tylko myśli nieuczesane wciąż pozotają w mojej głowie. Czasem pozwalam sobie na odrobinę luksusu by wyprzeć z mojej głowy, że może ktoś nie zlubić, ktoś komu mogę nie odpowiadać, a przecież każdy człowiek ma prawo do swojej opini. I co wtedy zapaść się, załamć, zamknąć. Nie!!! To wbrew sobie. Idziemy nadal do przodu, pozwalając by czas rany goił. Oczywistym jest też, że nie wolno pielęgnować w sobie żalu, który prędzej czy później z impetem wybuchnie emocji szałem i zacznie palić wszystko po drodze ogniem mściwej nienawiści. Życie wraca i to powiedzenie powinno być plastrem na wszelkie bolące rany. Chcesz wybaczenia wpierw wybaczaj, pragniesz miłości musisz ogniem jej zapłonąć. Prosta logika życia, po którą sięgąć coraz trudniej.

 

12.02.2106

Uchu cha nasza zima zła... Zimowe refleksje zawsze naznaczone są melancholią i patosem. Co jest tego powodem??? Może wszech ogarniająca nuda?? Raczej jestem skłonny do stwierdzenia, że akurat na nudę nie ma tu dość miejsca. Dlaczego? Bo piec woła papu, bo szcieżyny pośród bieli puchu trzeba na nowo odkrywać, bo soli nie żałować by grunt pod nogani nie został zgubiony itd itp.  Jak widać w każdej sytuacji i o każdej porze roku zajęć nie brakuje, wszystko to jednak zależy od chcenia lub jego przeciwieństwa. I żadnej w tym filozofi doszukiwać się nie trzeba, ot po prostu proza życia i uroki codziennej migracji życia ku pokładom nieba. Jednak jest coś, co od nas wymaga czegoś więcej??? Co takiego??? To radość odkrywana w prostocie codziennych obowiązków, a to już filozofią nazwać trzeba. Bo cnota ta dziś niestety coraz słabiej w sercach gośći i tak wiele sióstr i braci zapomina o potrzebie radość. A św. Paweł jak wieszcz czasów ówczesnych i bardziej współczesnych wciąż nachalnie przypomina: Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! Niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność: Pan jest blisko! O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie. Bo radość jest cnotą potrzebną, jak rybie woda, jak tlen dla płuca, by życia drogi nie zgubić i odnaleźć sens bycia nawet w poczuciu życiowego wypalenia.

 

21.07.2016

Co się dzieje w takim momencie w sercu człowieka? Trudno to opisać. Przecież znów zamykam jakiś rozdział i kolejny otwieram. Na początku była radość zmieszana z niedowierzaniem, potem przyszły łzy, co to będzie?????
I w końcu opamiętanie: Pan jest Pasterze moim...
Nikt nie idzie by głosić samego siebie i nikt nie przychodzi by głosić samego siebie. Tym którego głoszę jest Jezus Chrystus i to jest podstawowe zadanie i fundament życia kapłańskiego. Mam nadzieję że ten czas spędzony razem da nam siłę do tego by wzajemnie się wspierać na drodze naszego życia. Da nam siłę by nie bać się otwierać na nowe i zaufać bez leku. Sama wdzięczność w sercu moim za ten spędzony wspólnie czas, który też na początku był nieznany. Dzisiaj zaś mam nadzieję będzie nie zapomniany. Była radość za którą dziękuję i były łzy za które przepraszam, jeśli byłem ich przyczyną. Tak wiele wspomnień, tak wiele chwil, tak wiele łaski, tak wiele ludzkiej życzliwości.


RODZINA!!!!!!!!!!!!
Dziękuję i do zobaczenia!!!!!!!!!!!

 

Informacje

Dziećmarów, pw. św. Michała Archanioła, Msze Święte w tygodniu poniedziałek, wtorek, czwartek, piątek o godz. 18.00, środa 7.00, niedzielne: sobota 18.00 i niedziela 8.30, nabożeństwo o godz. 14.00 (co drugi tydzień).

Babice, pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej, Msze Święte w tygodniu o godz. 17.00, niedzielne: sobota 17.00 i niedziela 11.00, nabożeństwo o godz. 14.00 (co drugi tydzień).

Bernacice, pw. Trójcy Przenajświętszej, Niedziela godz. 10.00.

Sakrament Pokuty, możliwość skorzystania przed każdą Mszą Świętą.

Kancelaria parafialna, czynna codziennie.

Wezwania do chorego o każdej porze.


Msze Święte w tygodniu o godz. 18.00, niedzielne: sobota 18.00 i niedziela 8.30, nabożeństwo o godz. 14.00 (co drugi tydzień).

Modlitwa

MODLITWA DO ŚW. MICHAŁA ARCHANIOŁA

Święty Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce, a przeciw  zasadzkom i niegodziwości złego ducha bądź nam obroną. Niech go Bóg pogromić raczy, pokornie o to  prosimy, a Ty, Wodzu Niebieskich Zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym  świecie krążą, Mocą Bożą strąć do piekła. Amen.

Litania do św. Michała Archanioła.

Fotografia losowa

Czytania na dziś

123zycieksiazki

radio-doxa

Dziećmarów

6Parafia św. Michała Archanioła. Najstarsza wzmianka o kościele pochodzi z 1307 r. do 1660 r. była filią parafii Babice. W 1668 r. erygowano parafię. W 1786 r. kościół oraz część wioski uległy spaleniu. Obecny kościół pochodzi z 1786 r. W 1945 r. kościół, został zbombardowany co doprowadziło do kolejnego, prawie całkowitego spalenia, pozostały tylko ściany. Dzięki jednak ogromnemu zaangażowaniu ówczesnych mieszkańców (wioska po wojnie liczyła pond 1000 mieszkańców) został na nowo wybudowany, a aktu poświęcenia nowo wybudowanego kościoła dokonał ks. adm. A. Kominek w 1949 r. Z Dziećmarowa pochodził Biskup Anastazy Sedlag (1787-1856), od 1833 r. bp Chełmiński. Aktualnie wioska liczy 260 mieszkańców, spowodowanie to jest liczną emigracją mieszkańców na zachód. Na szczęście wielu jeszcze powraca by w zaciszu Dziećmarowskiej ziemi spędzać wakacje czy święta.

 

Babice

6Parafia św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Wioska Babice znana już w XIII w., należała do Joannitów z Grobnik (do sekularyzacji w 1810 r.) Obecny kościół wybudowany w latach 1681-83, przebudowana 1781-92. W 1582 r. Joannici wybudowali w Babicach kościół, natomiast data erekcji parafii jest nieznana. Jako lokalia jest już znana w 1633 r. W 1828 r. dołączono miejscowość Bernacice, wtedy Babice stały się samodzielną parafią. Do 1945 r. par. należała do diecezji ołomunieckiej. Zaraz po wojnie mieszkało w wiosce ponad 1200 mieszkańców. Aktualnie wioska liczy 290 mieszkańców.

 

Bernacice

6Kaplica pw. Trójcy Przenajświętszej. Filia parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Babicach.  W 1882 roku Bernacie zostały dołączone do Babic. W miarę możliwości mieszkańcy w raz z duszpasterzami podejmowali remonty tej kalipcy by zaczęła ona służyć ludziom do kultu religijnego. Największe zasługi w podejmowanych remontach mieli kapłani ks. Chałupka i ks. Perliński oraz ks. Jerzy Hetmańczyk. W skład Bernacicic wchodzą Bernacie Dolne i Górne. Aktualna liczba mieszkańców 190.